Posted in Jak to działa, POLSKI

Węglowodany a tłuszcze w diecie

Udział węglowodanów to jedna z kwestii w leczeniu przerostu Candidy, która dla wielu osób jest trudna do przyjęcia ze względu na dwa założenia – że tłuszcz jest lepszym źródłem energii dla organizmu i że węglowodany żywią Candidę.
Oba założenia są prawdziwe tylko w odpowiednim kontekście.
1. Prawdą jest, że organizm może czerpać energię albo z węglowodanów, albo z tłuszczy, i że przetwarzanie tłuszczy jest procesem wydajniejszym. Problem polega na tym, że aby zaszedł ten proces, czyli żeby organizm był w stanie przetworzyć tłuszcze na paliwo energetyczne, musi posiadać substancje do tego niezbędne, czyli musi być organizmem ZDROWYM, z zasobami. Candida rujnuje organizm z zasobów i nie pozwala na pełne zachodzenie tego procesu, co zakwasza i obciąża organizm nieprzetworzonymi „resztkami”. Zdrowy człowiek może dobrze funkcjonować na diecie niskowęglowodanowej i wysokotłuszczowej pod warunkiem dostarczenia wystarczającej ilości witamin i pierwiastków potrzebnych do przetwarzania tłuszczy (czyli przy dużym udziale warzyw w diecie). Ale jeśli przejdzie na taką dietę ktoś, kto już ma deficyt witamin i pierwiastków spowodowany rozrostem Candidy, i jego procesy metaboliczne są już niewydolne, wtedy powoduje jedynie zwiększenie tych deficytów, a nie odżywianie organizmu. Oznacza to, że albo proces pozyskiwania energii z tłuszczy nie zachodzi, więc upośledzone procesy trawienia i wchłaniania nie pozwolą na odżywienie organizmu, albo stanie się to kosztem innych reakcji, powodując niewydolność czy stan zapalny w innym miejscu. Dlatego w pierwszych etapach leczenia przerostu Candidy proponuję dietę opartą na złożonych węglowodanach z minimalnym udziałem tłuszczu – nie dlatego, że są lepszym paliwem dla organizmu, tylko dlatego, że na ich strawienie i spożytkowanie chory i osłabiony organizm po prostu bardziej stać. W miarę odżywienia i usprawnienia funkcjonowania organizmu udział węglowodanów w diecie powinien maleć, a tłuszczy wzrastać.
2. Prawdą jest, że Candida żywi się węglowodanami – ale tylko tymi zakwaszającymi organizm, czyli przede wszystkim cukrem. Do rozrostu Candidy potrzebna jest jedynie zmiana środowiska w jelitach, a do tego wystarczy stałe jedzenie kwasotwórcze systematycznie zużywające witaminy i pierwiastki potrzebne do neutralizacji pH takiego pożywienia. Dodatek cukru natomiast umożliwia Candidzie gwałtowny rozwój, nieograniczoną ekspansję. Ale jedzenie ALKALICZNE z dużą zawartością węglowodanów jak kasza jaglana czy owoce NIE żywią Candidy – wręcz przeciwnie, atakują ją zmieniając jej środowisko. Gorsze samopoczucie po spożyciu takich produktów jest spowodowane toksynami, które Candida wytwarza w takiej sytuacji w zwiększonej ilości, starając się odzyskać właściwe dla siebie środowisko. Wystarczy przejść post jaglany lub owocowy, żeby się o tym przekonać – jeśli będzie trwał wystarczająco długo, to przy kandydozie zakończy się herxem, czyli reakcją niewydolności organizmu z powodu nadmiaru toksyn. Zatem nieprawdą jest, że wszystkie węglowodany żywią Candidę – bezwzględnie należy unikać cukru i produktów oczyszczonych (ryżu, mąki), natomiast kasze jako dostępne źródło energii, a dodatkowo witamin i pierwiastków wspierają odżywianie i leczenie organizmu z przerostem Candidy.

Advertisements
Posted in Jak to działa, POLSKI

Cukier

Dlaczego cukier jest taki niezdrowy? Bo jest sztuczny, stworzony przez człowieka.

Po pierwsze, słodkie produkty naturalne jak np. daktyle zawierają mnóstwo witamin, pierwiastków, antyutleniaczy, błonnika i innych substancji, które nas odżywiają. Kiedy nasz organizm potrzebuje odżywienia, ciągnie nas do słodkiego, tak jesteśmy zaprogramowani. I jeśli jemy produkty naturalne, wszystko jest w porządku. Ale kiedy sięgamy po cukier, nie dostarczamy żadnych z tych drogocennych substancji, których organizm potrzebuje. Co więcej, my go rujnujemy, bo do strawienia tego cukru potrzebujemy masy witamin i pierwiastków, które organizm ściąga z tkanek.

Po drugie, słodkie produkty naturalne są zazwyczaj alkaliczne, czyli chronią nas przed wykorzystaniem tych węglowodanów przez Candidę czy bakterie gnilne, bo stwarzają środowisko, w którym te organizmy nie mogą się rozwijać. Cukier przeciwnie – jest silnie kwasotwórczy, organizm musi zużywać pierwiastki do jego neutralizacji, a kiedy ich braknie, powstaje środowisko idealne do rozwoju wszelkich pasożytów, które jeszcze bardziej rujnują organizm z zasobów, można by powiedzieć, zjadają go żywcem od środka.

Po trzecie cukier uzależnia fizycznie i psychicznie jak narkotyk – im więcej go jemy, tym bardziej osłabiamy organizm, który wysyła sygnał o potrzebie odżywienia; czujemy potrzebę zjedzenia czegoś słodkiego, sięgamy po więcej cukru i jeszcze bardziej wyniszczamy organizm. Im gorzej fizycznie i psychicznie się czujemy, tym bardziej ciągnie nas do cukru, i w ten sposób dokonujemy samozniszczenia.
Warto o tym pamiętać, kiedy częstujemy kogoś, a szczególnie dzieci, produktami z cukrem.

Zachęcam do wysłuchania wykładu o tym, co powinnismy wiedzieć o cukrze:

 

Posted in Jak to działa, POLSKI

Toksyny

Im bardziej rozwija się Candida, tym więcej produkuje toksyn, które zatruwają organizm i uniemożliwiają mu normalne funkcjonowanie. Oczywiście organizm posiada system usuwania toksyn: skórę, nerki, jelita, płuca, które wydalają je na zewnątrz; wcześniej neutralizują je bądź przekazują dalej krew i limfa, a biorą w tym udział wątroba, pęcherzyk żółciowy i trzustka. Przeciążenie któregokolwiek odcinka powoduje niewydolność systemu, a Candida nieustanną produkcją swoich toksyn maksymalnie przeciąża je wszystkie. Stąd bierze się logiczne zalecenie przy leczeniu Candidy, żeby wzmacniać układ odpornościowy i organizm oczyszczać, stąd też chwilowa ulga i lepsze samopoczucie po postach czy detoksach. Niestety jest to jak wylewanie wody z wiadra, do którego cały czas leje się nowa woda, i wcześniej czy później organizm padnie z wysiłku przy tej syzyfowej pracy. Przy przeroście Candidy problemem nie jest brak reakcji systemu odpornościowego, wręcz przeciwnie – reakcja ta jest nadmierna w stosunku do zasobów potrzebnych do neutralizacji toksyn, przede wszystkim magnezu. Dlatego „podkręcanie” systemu odpornościowego wcześniej czy później powoduje efekt odwrotny do oczekiwanego, czyli nasilenie objawów i pogorszenie samopoczucia, będące sygnałem zwiększonego zatrucia organizmu. Już pierwsze objawy przerostu Candidy to sygnał, że zabrakło organizmowi środków do pokonania pasożyta, więc lekarstwem na to nie może być dalsze pozbawianie go zasobów, tylko dostarczenie mu ich, żeby ten system usprawnić.
Nie jest to proste, bo Candida na każdą taką próbę reaguje obronnie wydzielaniem dodatkowych toksyn, a układ odpornościowy – zwiększeniem siły atakowania Candidy, i tak powstaje błędne koło doszczętnie rujnujące organizm. Ale rozwiązanie istnieje – trzeba tak dobrać dietę i suplementację witamin B, od których zależy reszta zasobów, żeby nie prowokować mechanizmów obronnych Candidy i dostosować tempo oczyszczania organizmu do jego możliwości. Witaminy i minerały, które są koenzymami, będą sukcesywnie zajmować miejsce toksyn, uwalniając je stopniowo, proporcjonalnie. Spowoduje to powolną samoistną poprawę funkcjonowania narządów i układów.
Osoby, które doprowadziły do ekstremalnego zużycia zasobów organizmu i reagują natychmiast specyficznymi objawami na jedzenie, picie, wzmożony wysiłek i wszelkie zmiany, muszą unikać jakiegokolwiek pobudzania systemu odpornościowego, i maksymalnie skupić się na odżywieniu organizmu. Dopiero po uzyskaniu przez organizm pewnego poziomu zasobów, co przejawia się jako brak natychmiastowej reakcji na drażniące czynniki, można zacząć bardzo ostrożnie wspomagać układ usuwania toksyn. Oznacza to zwiększenie ruchu i wysiłku, korzystanie z sauny, stosowanie ziół wspomagających oczyszczanie wątroby i nerek czy stymulujące wydzielanie żółci oraz zwiększenie alkaliczności posiłków.
W przeciwnym wypadku każdy nagły i silny impuls do oczyszczania organizmu spowoduje przesunięcie toksyn z jednego miejsca w inne (np. z wątroby do nerek) i skumulowanie ich na słabszym odcinku, gdzie powstanie stan zapalny (np. zapalenia pęcherza), lub zneutralizowanie ich kosztem pracy jakiegoś narządu (serca, wątroby).

Posted in Jak to działa, POLSKI

Wskazówki dla osób z Candidą i deficytem B czyli jak wreszcie ruszyć do przodu.

Poniżej podaję ogólne zasady leczenia przerostu Candidy, jakie udało mi się stworzyć na podstawie dostępnej wiedzy, swoich doświadczeń i obserwacji innych ludzi. Generalnie chodzi o to, żeby dostarczyć organizmowi witamin B (których potrzebuje do zwalczenia Candidy i normalnego funkcjonowania) bez prowokowania grzyba alkalizacją do coraz silniejszego wydzielania toksyn. Za pomocą produktów naturalnych jest to teoretycznie możliwe, ale trudne i czasochłonne, bo najwięcej witamin B zawierają produkty alkaliczne – natomiast przy właściwej suplementacji dość szybko ta strategia przynosi wymierne efekty. Konkretne przykłady posiłków i suplementacji będę sukcesywnie zamieszczać na blogu.
Od razu uprzedzam, że w wielu miejscach moje porady różnią się od zaleceń standardowych koncepcji leczenia Candidy.
Jedne koncepcje skupiają się na pojedynczych produktach i ich właściwościach, eliminując produkty wysokoglikemiczne, ale zapominając o ich pH, które jest kluczowe. Candidzie nie sprzyjają węglowodany z pożywienia alkalicznego, a dowodem na to jest post jaglany (kasza jaglana ma wysoki IG), który ze względu na swoją alkaliczność powoduje odczuwalne ograniczenie jej przerostu (w takim stopniu, w jakim organizm dysponuje substancjami potrzebnymi do neutralizacji toksyn grzyba). Gdyby Candida żywiła się węglowodanami z kaszy jaglanej, to efekt byłby odwrotny, rozrosłaby się znacznie bardziej, nasilając na stałe produkowane przez toksyny objawy. Drugie moje zastrzeżenie opiera się na fakcie, że zazwyczaj jemy posiłki składające się z kilku produktów, i o ile poziom cukru we krwi może istotnie wzrosnąć po dużej porcji słodkich owoców, o tyle nie stanie się tak, jeśli te owoce jemy w małej ilości ze „spowolniaczem” trawienia (np. orzechami czy płatkami owsianymi), a dostarczamy wtedy organizmowi cennych składników odżywczych, o które trudno na ograniczonej diecie, i bez których organizm nie poradzi sobie z Candidą.
Inne koncepcje skupiają się z kolei wyłącznie na pH, nakazując alkalizowanie, czyli przejście na zdrową naturalną dietę, bo tak jedzą ludzie zdrowi i to im służy. One z kolei nie uwzględniają faktu, że przerost Candidy „przeprogramowuje” organizm do tego stopnia, że nie jest on w stanie poradzić sobie z takim jedzeniem, a co gorsza, alkalizowanie pobudza Candidę do walki, której jedynym efektem jest coraz większy deficyt witamin B, a co za tym idzie, coraz gorszy stan organizmu. Zresztą wszystkie znane mi koncepcje leczenia kandydozy zakładają walkę z grzybem, atakowanie go i zabijanie, ale bez wsparcia tym, co konieczne do posprzątania po tej bitwie i utrzymania zwycięstwa. Tymczasem dostarczenie organizmowi precyzyjnie tego, czego brak spowodował rozrost Candidy sprawia, że organizm dokonuje samoleczenia – sukcesywnie, bez obudzenia mechanizmów samoobronnych grzyba eliminuje Candidę i przywraca swój normalny tryb funkcjonowania. Co zatem robić, a czego nie, żeby uruchomić i zoptymalizować ten proces? Należy:

  1. komponować wszystkie posiłki o zbliżonym do neutralnego pH, tj. unikać posiłków całkowicie kwasotwórczych (kawa, kanapka z wędliną czy serem, pizza itp.) na zmianę z posiłkami całkowicie alkalicznymi (same owoce czy warzywa z alkaliczną kaszą); ten sposób jedzenia jest dobry dla ludzi zdrowych, ale organizm z przerostem Candidy zakwasza się wtedy i rujnuje podwójnie szybko; kanapka czy pizza nie jest wykluczona, ale z dużym dodatkiem warzyw lub suplementacją witamin B; podobnie owoce – nigdy same, a w towarzystwie płatków owsianych czy orzechów, i warzywa – np. w towarzystwie mięsa;
  2. zdecydowanie unikać produktów silnie alkalizujących solo (jak np. owoce, kiełki, sok żurawinowy i z cytrusów, koktajle owocowe i warzywne, uderzeniowe dawki witaminy C);
  3. unikać posiłków o wysokim IG (np. jaglanka z buraczkami czy bananem, ziemniaki z marchewką i burakami); można jeść produkty wysokoglikemiczne, ale tylko razem z niskoglikemicznymi, żeby nie było gwałtownego wzrostu poziomu cukru we krwi (np. buraczki z mięsem, jaglanka z mięsem);
  4. używać jak najmniej produktów przetworzonych, jak najwięcej naturalnych, żeby zachować proporcje składników odżywczych; z warzyw wybierać przede wszystkim warzywa zielone, w przeciwnym przypadku może dojść do nadmiaru beta-karotenu w stosunku do witamin B biorących udział w jego przetworzeniu, co powoduje zażółcenie wnętrza dłoni i spodu stóp – jest to wskazówka, że proporcje witamin w naszej diecie nie są właściwe;
  5. nie przesadzać z białkiem i tłuszczami (lepiej siemię niż olej lniany, słonecznik niż olej słonecznikowy itd.); ich ilość trzeba dostosować do możliwości trawienia i zapotrzebowania organizmu – jeśli będzie ich za mało, organizm będzie się za szybko oczyszczał, atakując Candidę; jeśli będzie ich za dużo, odłożą się w postaci „oponki” i cellulitu – wtedy należy zwiekszyć suplementację witaminą B6;
  6. ostrożnie dawkować produkty wysokomagnezowe jak orzechy, kakao, kasza gryczana; przy odczuwalnym napięciu wieczorem zmniejszyć ich ilość lub wprowadzić suplementację witaminy B6;
  7. wprowadzić jak najwięcej źródeł witamin B – kwasotwórcze jak ciecierzyca, mięso, ryż pełnoziarnisty czy owoce morza z zasadotwórczymi jak jaglanka czy warzywa; przy dużym deficycie witamin B powodującym nadwrażliwość i dającym dokuczliwe objawy utrudniające funkcjonowanie owoce i warzywa powinny być przetworzone (gotowane, duszone, na parze), żeby ułatwić ich trawienie i zmniejszyć w nich ilość silnie alkalizującej witaminy C;
  8. uważać na chleb – nie potrafię wyjaśnić dlaczego, ale zrobiłam wiele prób i wynik był zawsze ten sam – pieczywo i potrawy z mąki (jakiejkolwiek) wydają się być trudne do strawienia i niezbyt odżywcze, czyli raczej obciążające – tak przynajmniej reagował za każdym razem mój organizm dopóki czułam własne trawienie; spotkałam się także z podobnymi obserwacjami innych, że nie mogą jeść chleba na noc, bo nie mogą spać, a rano fatalnie wyglądają i źle się czują, więc może coś w tym jest, że chleb pochłania więcej B do strawienia niż ich oddaje – czyli albo dieta przy deficycie B nie powinna się na nim opierać, albo każda mączna potrawa powinna być wsparta suplementacją witamin B;
  9. nie detoksykować uderzeniowo, wprowadzać zmiany pojedynczo – cokolwiek alkalizującego zaczyna się stosować, działa na Candidę, nawet jeśli tego nie czuć, kumulacja i kryzys często przychodzi później, więc jeśli zacznie się stosować i lżejszą dietę, i wodę alkaliczną, i probiotyk, i witaminę C i czosnek czy suplement do kompletu to wcześniej czy później należy się spodziewać solidnego skumulowanego zakwaszenia, z którym organizm będzie sobie próbował poradzić, zużywając wszelkie dostępne zasoby i doprowadzając do głębokiego deficytu witamin B i substancji od nich zależnych, co może objawić się reakcjami nadwrażliwości na niemal każde jedzenie włożone do ust lub powstaniem stanów zapalnych;
  10. nie wprowadzać nowych silnie działajacych produktów od razu w dużych dawkach i na stałe, a systematycznie, powoli zwiększając ich ilość; szczególnie dotyczy to ziół i wody alkalicznej (z jonizatora) – mają tendencję do powodowania efektu kumulacji (pogłębiającego się stopniowo zakwaszenia, które dopiero po jakimś czasie daje silne objawy);
  11. być wyczulonym na wszelkie zmiany, nawet drobne – jeśli było dobrze i jest gorzej, to znaczy, że albo za bardzo dociążyliśmy trawienie białkiem i tłuszczem, albo zbyt zwiększyliśmy alkalizację, a często bywa że jedno i drugie na zmianę; w pierwszym przypadku trzeba jeść lżej (mniej białka i tłuszczu), w drugim zmniejszyć to, czym alkalizujemy (suplementy), a jeśli niczym poza jedzeniem, to dołożyć odrobinę więcej białka i tłuszczu; należy również wziąć pod uwagę, że pogorszenie może zostać również wywołane innymi czynnikami zużywającymi witaminy B niż jedzenie – infekcją, wysiłkiem, silnym stresem, brakiem snu itp.;
  12. suplementować witaminy B, ale pamiętając, że organizm zużywa je natychmiast, więc np. jedząc lekki posiłek z witaminami B, a potem ciężki bez nich można pogorszyć swój stan, bo każdy nadmiar witamin B z pierwszego posiłku nie zużyty na trawienie wzmaga alkalizację, zaatakowana Candida odpowiada wyrzutem toksyn, zakwaszając ponownie i powodując zwiększenie deficytu witamin i pierwiastków; kolejny ciężkostrawny posiłek wymaga sporo witamin B na trawienie, plus wieczorem magnez wymaga B6, więc jak widać mimo suplementacji deficyt B będzie się stale powiększał; dlatego najlepiej rozłożyć witaminy B w małej ilości do wszystkich posiłków, proporcjonalnie do ich ciężkości (ilości białka i tłuszczu);
  13. ze względu na ułatwienie wchłaniania magnezu, które odbywa się wieczorem nie jeść na kolację nabiału (wapń konkuruje z magnezem przy wchłanianiu) ani posiłków ciężkostrawnych, angażujących dużo witaminy B6 do trawienia – jest ona w tym czasie potrzebna do przyswojenia magnezu;
  14. zwrócić uwagę na stopień rozdrobnienia pokarmu i temperaturę posiłków – przy dużym deficycie witamin B i niewydolności układu trawiennego bardzo pomaga, gdy jedzenie jest wstępnie rozdrobnione (zmielone jak kotlety mielone czy zmiksowane jak zupa-krem) i ciepłe; zawsze warto pamiętać o bardzo dokładnym żuciu, bo pierwsze enzymy rozkładające jedzenie znajdują się w ślinie;
  15. dodatkowo wspomóc zwiększanie ilości witamin B na bieżące potrzeby poprzez odciążenie trawienia, termoregulacji i aktywności np. stosowanie enzymów do posiłków, herbatek ziołowych po cięższych posiłkach, utrzymywanie stałej temperatury ciała (nie przegrzewać się i nie marznąć), wysypianie się, unikanie dużego wysiłku fizycznego i stresu – słowem opiekowanie się sobą jak w chorobie; bo tak naprawdę przerost Candidy to wiele różnych chorób w różnym stadium…
  16. pamiętać o pomocy organizmowi w odprowadzaniu toksyn – dobre są kąpiele w sodzie, umiarkowany ruch, przebywanie na świeżym powietrzu; nie należy zbyt często korzystać z sauny i gorących kąpieli, przy dużym deficycie B mogą pogorszyć samopoczucie, bo pocenie się powoduje utratę pierwiastków, w tym drogocennego magnezu;
  17. zwrócić uwagę na picie – dobra woda jest konieczna do rozprowadzania składników odżywczych i odprowadzania toksyn, ale nie należy jej pić do posiłków, ani tuż przed nimi czy po nich, ponieważ rozrzedza soki żołądkowe, utrudniając i spowalniając trawienie;
  18. obserwować i słuchać siebie – mechanizmy mamy te same, ale organizmy różnie reagujące – inne objawy będą mieć ci, którzy stale uprawiają sport, inni ci, którzy dużo śpią, inne ci, którzy jedzą dwa posiłki od tych co jedzą pięć, inne będą u ludzi pracujących umysłowo a fizycznie, jeszcze inne u tych, którzy stale biorą leki – po prostu organizm modyfikuje priorytety, a więc i objawy, w zależności od schematu naszej aktywności, posiłków, trybu życia, jednym słowem potrzeb.

Więcej praktycznych wskazówek znajdziesz w kategorii Praktyczny przewodnik (patrz Plan działania).

 

Posted in Jak to działa, POLSKI

Autodiagnoza

Każdy, kto ma przerost Candidy, ma też deficyt witamin B. Ale nie każdy, kto ma deficyt witamin B, ma też przerost Candidy. Objawy mogą być podobne w obu przypadkach, bo pochodzą z tego samego źródła, ale jest jedna charakterystyczna rzecz, która te dwie grupy ludzi zasadniczo różni – reakcja na alkalizowanie, czyli na zasadotwórcze jedzenie, suplementy, alkaliczną wodę.

Osoby bez przerostu Candidy dobrze czują się po zieleninie, surowiźnie, posiłkach zasadotwórczych i lekkostrawnych z małą ilością białka zwierzęcego (mam na myśli bardziej dietę opartą na takim jedzeniu, niż jednorazowy posiłek), nie reagują negatywnie (pogorszeniem samopoczucia, wyglądu, nasileniem objawów skórnych czy trawiennych) na duże dawki witamin B. Po postach ich organizm odżywa i rozkwita, funkcjonuje lepiej, tzn. cofają się dolegliwości, przybywa energii, usprawnia się praca narządów i układów, poprawia wygląd. Tacy ludzie mogą ufać zachciankom swojego organizmu, bo jego funkcje samoregulacyjne są zachowane, dąży on do zachowania zdrowia. Język u takich osób nie ma charakterystycznego białego nalotu, a test ślinowy na obecność Candidy (polegający na napluciu do szklanki czystej wody po obudzeniu się) w tej grupie wychodzi negatywny – ślina całkowicie rozpuszcza się w wodzie.
Jednakże może się zdarzyć, że mimo właściwej diety i braku kandydozy istnieje u takich osób jakiś problem zdrowotny, wynikający pośrednio z deficytu witamin B, ponieważ może się zdarzyć, że żywność nie zawiera wystarczającej ilości składników odżywczych lub mamy nawyki żywieniowe utrudniające ich wchłanianie, co powoduje, że wystarcza ich na bieżące potrzeby, ale nie na „zreperowanie” dawnego ubytku, jakiejś konsekwencji deficytu witamin B z przeszłości. Oczyszczenie organizmu postem jaglanym lub warzywnym, a następnie suplementacja witamin B w zwiększonej dawce powinna pomóc w pozbyciu się takiego problemu. Jeśli się tak nie dzieje, to prawdopodobną przyczyną jest specyficzny deficyt innej witaminy lub pierwiastka. Jeśli ta witamina czy pierwiastek nie występuje w diecie w wystarczającym stopniu, to mimo obecności witamin B potrzebnych do ich wchłaniania deficyt nie może zostać uzupełniony, zatem problem nie zniknie. Im bardziej różnorodna jest nasza dieta, tym mniejsze prawdopodobieństwo powstawania takich problemów.

Osoby z przerostem Candidy zwykle charakteryzuje biały nalot na języku (oznaka stałego usuwania toksyn) i pozytywny test ślinowy na obecność Candidy (pozostałości śliny w postaci drobnych strzępków na dnie i powierzchni oznacza słabsze stadium przerostu Candidy, istnienie lejów, „tornad” i zawiesiny w całej szklance – rozwinięte zagrzybienie). Charakterystyczną cechą jest także paradoksalna reakcja na zdrowe, alkaliczne posiłki lub suplementację – generalnie każdą, ale przede wszystkim witaminami B, C i magnezem, szczególnie w dużych dawkach. Polega ona na tym, że alkalizowanie nie przynosi poprawy funkcjonowania i samopoczucia, a wręcz odwrotnie – prowokując grzyba do silniejszego wydzielania toksyn powoduje pogorszenie stanu organizmu i nasilenie występujących objawów (trawiennych, skórnych, stanów zapalnych, problemów z odpornością czy hormonami). Tacy ludzie nie mogą kierować się zachciankami swojego organizmu, bo Candida produkuje substancję podobną do insuliny, powodującą ochotę na słodycze, ponieważ gwałtownie podniesiony poziom cukru we krwi dokarmia grzyba i pozwala na jego rozmnażanie. Dla przerostu Candidy charakterystyczne jest występowanie wielu różnorodnych objawów – nie każdy jednak ma je wszystkie, w zależności od trybu życia i diety organizm bardziej eksploatuje jedne układy, a słabiej inne, które uzna za priorytetowe. Mogą to być takie objawy jak funkcjonowanie „na pół gwizdka”, zmęczenie, brak energii, obniżony nastrój lub rozdrażnienie, mgła umysłowa, stany lękowe, częste bóle głowy, nieokreślone bóle brzucha, zaparcia lub biegunki, gazy, zgaga, nietolerancje pokarmowe, reakcje alergiczne, napięcie przedmiesiączkowe, zimne ręce i stopy, trudności ze znoszeniem stanu głodu (irytacja, drżenie mięśni), silne uczucie senności po zjedzeniu obfitego posiłku, zaburzenia snu, pieczenie i łzawienie oczu, zmiany skórne (egzema, łuszczyca, pokrzywka, trądzik), świąd skóry, ostry zapach potu, suchość i kwaśny smak w ustach, chrypka, suchy kaszel, odkrztuszanie żółto-zielonej flegmy, uczucie sztywności mięśni i ucisku w klatce piersiowej, tendencja do powstawania zajadów lub opryszczki, łatwość zapadania na infekcje. Objawy niedoboru witamin B i substancji od nich zależnych wywołują stany zapalne, które są diagnozowane jako osobne choroby – przerostowi Candidy mogą towarzyszyć: zapalenie mięśnia sercowego i inne choroby serca, kamienie żółciowe, zapalenie pęcherza, kamienie nerkowe, choroby tarczycy (w tym Hashimoto), alergia, astma, infekcje zatok, choroby skóry. Dzieje się tak dlatego, że przerost Candidy wywołuje deficyt witamin B, a deficyt witamin B powoduje deficyt innych witamin i pierwiastków oraz współtworzonych przez nie substancji (enzymów, hormonów) potrzebnych do funkcjonowania organizmu – każdego narządu i każdego układu.

UWAGA. Samoobserwację i autodiagnozę może zakłócać efekt kumulacji. U osób silnie zakwaszonych lub z małym deficytem witamin B alkalizacja przez pewien czas może przynosić pozytywne rezultaty i nagłe pogorszenie po kilku dniach czy dawkach albo na przykład po dwóch tygodniach (a nawet dwóch miesiącach jeśli dawka jest niewielka) – należy to brać pod uwagę. Alkalizacja generalnie służy organizmowi, więc dopóki wystarcza witamin B, będziemy czuć przypływ energii i poprawę funkcjonowania. Oznacza to, że ludzie bez przerostu Candidy mogą w ten sposób zoptymalizować działanie swojego organizmu, ale osoby zagrzybione wcześniej czy później odczują pogorszenie swojego stanu ze względu na odpowiedź Candidy. Wcześniej stanie się to u tych, którzy już doprowadzili do maksymalnego zużycia witamin B i substancji od nich zależnych (pierwiastków, innych witamin, enzymów, hormonów) – np. jedzą lekko (z małą ilością białka zwierzęcego), oczyszczają organizm dodatkowo za pomocą postów czy stosują alkalizującą suplementację. Znam osoby, które reagują na absolutnie każdą próbę zwiększenia alkalizacji np. wystąpieniem objawów przypominających alergię czy grypę. Z kolei później stanie się to u tych zagrzybionych, których organizmy są mocno zakwaszone, ale z powodu zużywania witamin B w całości do trawienia ciężkostrawnych posiłków procesy oczyszczania nie są uruchomione. W takich przypadkach pogorszenie może nastąpić po dłuższym czasie, i możemy go nie skojarzyć z wprowadzoną jakiś czas temu zmianą. Zakładamy, że reakcja organizmu jest natychmiastowa, i jeśli dobrze czujemy się po wprowadzeniu witaminy C czy wody alkalicznej czy soku z żurawiny na przykład, to uznajemy, że nam nie szkodzą, i potem szukamy przyczyny wystąpienia objawów wśród innych substancji czy produktów żywieniowych (mówimy wtedy, że „coś nas uczuliło”, „coś nam zaszkodziło”). Tymczasem organizm reaguje nie tyle na coś konkretnego, ile wtedy, kiedy nie ma już czym neutralizować toksyn Candidy, którą alkalizacja prowokuje do silniejszego ataku – dlatego ta sama rzecz raz nam może szkodzić, a innym razem nie. Nadreaktywność, nadwrażliwość organizmu związana jest bezpośrednio z magnezem – szkodzą nam (czyli wywołują reakcję) czynniki, które powodują nadmierne jego zużycie albo dostarczają go w postaci nieprzyswajalnej z powodu braku witaminy B6.

Jak widać, każdy z nas może mieć różny poziom przerostu Candidy i różny poziom deficytu witamin B i substancji od nich zależnych. Samopoczucie i wygląd są barometrem bieżącego stanu wyznaczanego przez ilość witamin B. Można więc dobrze wyglądać i funkcjonować mimo istniejącego przerostu Candidy, jeśli dieta i suplementacja powodują wzrost odżywiania organizmu; i można wyglądać i funkcjonować źle, mimo ograniczenia Candidy czy wyleczenia choroby, jeśli deficyt witamin B się powiększa na skutek niewłaściwego odżywiania czy suplementacji.
Prowadzimy różny tryb życia i mamy różne nawyki żywieniowe, więc i objawy kandydozy musimy mieć różne. Dlatego trudno tu stworzyć jasne zasady diagnozowania czy harmonogram postępowania – taką prostą receptę. Trzeba skupić się na sobie, starać zrozumieć, co sygnalizuje nam nasz organizm i odpowiedzieć na jego potrzeby w danym momencie, bo te potrzeby zmieniają się z każdą dostarczoną ilością witamin B. Ilekroć uda nam się dostarczyć ich (z jedzenia i suplementacji) wystarczająco dużo, żeby trawienie przebiegło sprawnie i zarazem wystarczająco mało, żeby nie nasilić oczyszczania organizmu (nie sprowokować Candidy do wzmożonego ataku), robimy krok do przodu i powoli, ale stale wracamy do zdrowia, objawy się cofają – organizm dokonuje samoleczenia. Jeśli nie potrafimy tak dobrać diety i suplementacji, aby odżywić organizm i dostosować tempo oczyszczania do jego możliwości neutralizacji toksyn Candidy, możemy funkcjonować w kryzysie latami, jedynie pogarszając swój stan.

Posted in Jak to działa, POLSKI

Dlaczego organizm z przerostem Candidy musi być traktowany inaczej?



Stosowanie tych samych zasad odżywiania do organizmu z przerostem Candidy co do zdrowego jest jak próbowanie karmienia niemowlęcia jedzeniem człowieka dorosłego. To prawda, że zagrzybiony organizm potrzebuje tych samych substancji do funkcjonowania co zdrowy, jednak problem polega na tym, że z powodu chronicznego i głębokiego deficytu witamin B nie jest w stanie tych substancji przyjąć. Jego samoregulacyjne zdolności zostały do tego stopnia upośledzone, że trzeba ręcznie je odbudować, dostarczając organizmowi po kolei to, co jest w stanie przerobić – tak jak podaje się kroplówkę i dietetyczne posiłki po operacji jakiegoś odcinka układu pokarmowego. Podobnie jak hartowanie sprzyja zdrowiu u zdrowych, natomiast u kogoś po chorobie może spowodować infekcję, tak samo nawyki żywieniowe idealne dla zdrowych mogą zaszkodzić osobom z przerostem Candidy. Jako przykład może posłużyć chleb – wiadomo, że razowy, pełnoziarnisty jest zdrowszy, znacznie bardziej odżywczy niż biały. A jednak wiele osób nie jest w stanie zamienić białego chleba na ciemny, bo ich żołądek nie radzi sobie z jego trawieniem, mają po nim zgagę (skutek zbyt słabego wydzielania soków żołądkowych, niedokwaszenia żołądka), która powoduje dalsze problemy z jedzeniem w ogóle, więc trudno powiedzieć, że ta zamiana jest dla nich zdrowa: teoretycznie powinna być, praktycznie nie działa, pogarsza sytuację. Podobnie rzecz ma się z surowizną – zdrowym dostarcza najwięcej drogocennych substancji, zagrzybieni nie są w stanie jej strawić. Oto inne przykłady.

Prawdą jest, że alkaliczne jedzenie służy zdrowemu organizmowi. Ale jeśli jemy silnie alkalicznie przy rozrośniętej Candidzie, to gwałtownie zmieniamy jej środowisko. Candida reaguje obronnie zwiększonym wydzielaniem toksyn, aby to środowisko zachować. I zwykle jej się to udaje, bo wcześniej czy później organizm zużyje wszystkie zasoby (witaminy B i substancje od nich zależne) do neutralizacji tego zakwaszenia. A ponieważ witaminy B z jedzenia są zużywane na bieżąco do trzymania Candidy w ryzach, więc brakuje ich na odtworzenie tych zasobów i wygranie walki z grzybem. Stąd alkaliczne jedzenie może paradoksalnie spowodować wyniszczenie organizmu z przerostem Candidy, nie jego wyleczenie.

Prawdą jest, że najlepiej jeść trzy posiłki, bo tyle na ogół potrzebuje zdrowy organizm. Jeśli te posiłki zawierają wszystko co nam potrzebne, nie będziemy czuli głodu. Ale jeśli nasz organizm jest chory lub wycieńczony na skutek przerostu Candidy, i przeciąża go trawienie nawet normalnej porcji, to wówczas lepiej zjeść pięć małych posiłków dostarczających na bieżąco witamin B. I to często podpowiada nam instynkt, niekoniecznie łakomstwo.

Prawdą jest, że nie powinno się jeść po 19.00 ze względu na cykl pracy narządów i przyswajanie magnezu. Ale Candida nie ma nocnej przerwy i o ile w dzień można odpowiadać na tworzone przez nią zakwaszenie, o tyle w nocy ma całkowitą przewagę, dlatego szczyt zakwaszenia przypada na rano i dlatego przy bardzo dużym deficycie witamin B późna kolacja czy przekąska skraca czas braku naszej reakcji, czyli skraca zakwaszenie, dostarczając dłużej potrzebnych substancji odżywczych. Picie wody alkalicznej nie jest tu rozwiązaniem, działa za silnie alkalizująco bez uzupełnienia witamin B, prowokując wytwarzanie większej ilości toksyn – im więcej piłam w nocy przy głębokim deficycie witamin B, tym silniejsze były rano objawy zakwaszenia organizmu.

Kolejny przykład – zdrowy człowiek bez wątpienia potrzebuje białka i tłuszczy. Człowiek z bardzo dużym deficytem B może mieć problem ze strawieniem jakiegokolwiek białka czy tłuszczu – choć też go potrzebuje. Przy przerośniętej Candidzie problemem jest deficyt witamin B koniecznych do trawienia i przyswajania substancji odżywczych, więc posiłki powinny zawierać tłuszcz i białko w mniejszej ilości niż u ludzi zdrowych – tak, żeby mogły zostać strawione zamiast dodatkowo obciążać organizm. Zasadą jest tu częściej, a w mniejszej ilości. Przy codziennej, nawet niewielkiej suplementacji witaminami B i urozmaiconej diecie zdolność organizmu do trawienia i przyswajania systematycznie wzrasta, powinna więc też rosnąć ilość tłuszczu i białka w posiłkach, aby nie dopuścić do nadmiernego tempa oczyszczania organizmu.

Prawdą jest, że lepiej się trawi nie łącząc białek z węglowodanami – ale kiedy ilość białka, które może przetworzyć organizm jest niewielka, a na warzywach i kaszach traci się wagę i nasilają się objawy wyczerpania (bo organizm wzmaga walkę z Candidą i wciąż powiększa deficyt potrzebnych do tego substancji) to praktycznie jedynym wyjściem jest komponowanie posiłków zawierających wszystko. Tyle, że we właściwych proporcjach: niewielka ilość białka i tłuszczu (wymagają sporo witamin B do trawienia), trochę większa węglowodanów (np. kasze pochłaniają B do trawienia, ale częściowo ich także dostarczają) i największa warzyw (zawierają najwięcej witamin koniecznych do strawienia całego posiłku, a zużywają ich najmniej do strawienia siebie). U zdrowego organizmu liczy się bilans dobowy, bo radzi on sobie za pomocą własnych zasobów z chwilową kwasotwórczością czy innym zagrożeniem, natomiast organizm z dużym deficytem B musi dostać wszystko czego potrzebuje w każdym posiłku, bo z powodu braku substancji potrzebnych do takiego elastycznego funkcjonowania nie jest w stanie tego regulować.

Prawdą jest, że witamina C pomaga organizmowi alkalizować, czyli utrzymać właściwe środowisko dla jego funkcjonowania i wzmacnia układ odpornościowy. Zdrowy człowiek potrzebuje jej dużo i powinien dużo jej dostarczać, najlepiej z naturalnych źródeł. Przy przeroście Candidy nadmiar witaminy C (w stosunku do witamin B i magnezu) powoduje atakowanie grzyba, którego toksyn nie ma czym neutralizować, co prowadzi do wtórnego zakwaszenia aż do pojawienia się stanów zapalnych jako symptomów całkowitej bezradności organizmu. Dlatego osoby z przerostem Candidy jedzące ciężkostrawnie i kwasotwórczo będą dłuższy czas dobrze tolerować witaminę C (są bardziej zakwaszone i siła tej neutralizacji będzie początkowo mniejsza), a osoby z Candidą jedzące lekko, alkalicznie będą reagować natychmiast pogorszeniem samopoczucia i nasileniem objawów, bo witamina C dodatkowo wzmaga trwający już i tak kontratak grzyba. Stosowanie witaminy C u osób z przerostem Candidy i silnym deficytem B może być niebezpieczne, szczególnie w dużych dawkach uderzeniowych – ze względu na nagłe zużycie magnezu (elektrolitu, który i tak już jest w deficycie) do detoksykacji uruchomionej przez witaminę C. Znacznie lepiej dodać kroplę soku z cytryny na szklankę wody, stale i bezpieczniej wspomagając organizm w alkalizacji niż łyknąć 1000 mg witaminy C jednorazowo. W moim przypadku w okresie odczuwalnie największego deficytu witamin B zbyt silnie alkalizująco (czyli paradoksalnie w efekcie nasilając atak Candidy i zwiększając zakwaszenie) działała nawet dawka 250 mg witaminy C wolno uwalniającej się, którą próbowałam brać na noc, żeby zrównoważyć nocne zakwaszenie powodowane przez Candidę.

Trzeba też zwrócić uwagę na produkty zawierające dużą ilość magnezu oraz kąpiele w soli magnezowej – energetyzujące dla ludzi zdrowych i często zdradzieckie dla tych z przerostem Candidy i deficytem witamin B. Witamina B6 potrzebna do przyswojenia magnezu bierze udział m.in. w trawieniu i jest zużywana na bieżąco, zaś magnez z całego dnia wchłania się wieczorem i jeśli brakuje dla niego B6, zostaje wydalony. Kiedy pojawia się jego zwiększony deficyt, wieczorem odczuwamy osłabienie, zmęczenie, bóle mięśniowe, skurcze, nawet sztywność mięśni. A przy dużym nadmiarze magnezu z jedzenia, kapieli czy suplementów niemożliwym do przyswojenia ze względu na deficyt witamin B, czyli podczas wydalania go z organizmu – rozdrażnienie, niepokój, napięcie, kołatanie serca, mrowienie i drętwienie kończyn. W takich przypadkach wskazane jest zażywanie wieczorem dodatkowej dawki witaminy B6.

Jest jeszcze jedna rzecz, która różni zdrowy organizm od tego z przerostem Candidy – reakcja na detoks czyli oczyszczanie organizmu. Konkretnie mam tu na myśli jego najpopularniejsze formy czyli post jaglany lub warzywny. Mają one fantastycznie regenerujące, oczyszczające i energetyzujące właściwości dla ludzi bez kandydozy, bo dostarczają głównie witaminy B, dzięki czemu wyrównują bieżący deficyt tych witamin: organizm odżywa i pięknieje. Niestety u osób z przerostem Candidy taka dieta najczęściej jedynie nasila deficyt witamin B i wszystkie związane z nim problemy mimo możliwej chwilowej poprawy w jakimś zakresie. Dzieje się tak dlatego, że oba posty silnie alkalizują, czyli prowokują Candidę do produkowania zwiększonej ilości toksyn, które organizm musi zneutralizować z udziałem witamin B. Jeśli post zakończy się szybciej niż zostaną zużyte zasoby organizmu, możemy odczuć poprawę funkcjonowania czy wyglądu skóry, choć zazwyczaj towarzyszy temu także duża utrata wagi i niezdrowy, postarzały czy zmęczony wygląd, świadczące o powiększeniu deficytu witamin B i substancji od nich zależnych. Potem Candida w ciagu paru tygodni odżywa na nowo, zanim organizm nadrobi powstałe deficyty, szczególnie jeśli się o to świadomie nie staramy czy wręcz przeciwnie, dociążamy organizm niewłaściwą dietą czy suplementacją.
Post jaglany jest bezpieczniejszy niż warzywny, ponieważ zawiera znacznie większą ilość witamin B i innych odżywczych substancji. Post warzywny u osób z przerostem Candidy wywołuje wiele przykrych i potencjalnie niebezpiecznych (z powodu silnego ubytku magnezu) objawów i może prowadzić do poważnego wyniszczenia organizmu. Takie silne objawy mogą się pojawiać podczas postu także u osób bez kandydozy, ale jest to kryzys chwilowy – wraz z wydaleniem nagromadzonych toksyn stan już tylko się poprawia, a organizm regeneruje. U zagrzybionych odwrotnie – wytwarzanie i wydalanie toksyn trwa dalej, non-stop, a pogłębiony deficyt witamin B nie pozwala na regenerację; co więcej, nadal witaminy B są zużywane w nadmiarze do trzymania pozostałej Candidy w ryzach. Wszystko to sprawia, że po detoksie nie następuje odżycie organizmu, za to często stopniowe pogarszanie się jego stanu na skutek zwiększającego się deficytu witamin B – szczególnie jeśli nieświadomie dociążamy go nieodpowiednią dietą, suplementacją bądź innymi czynnikami wzmagającymi zużycie witamin B.

Posted in Jak to działa, POLSKI

Dlaczego przy dużym deficycie witamin B suplementacja innymi substancjami zazwyczaj szkodzi? 


Z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że suplementacja innych substancji niż witaminy B nie tylko nie przyspiesza zdrowienia, ale wręcz ten proces spowalnia i utrudnia. Dzieje się tak dlatego, że chociaż organizm może mieć wiele różnych deficytów, to droga do ich uzupełnienia prowadzi za pośrednictwem witamin B.
Innymi słowy, podchodząc do suplementacji obrazowo – jeśli mamy fabrykę butów i przez lata przysyłają nam do niej wyłącznie podeszwy i sznurówki, to albo uzupełnimy je taką samą ilością cholewek i tylko cholewek, albo butów z tego nie będzie.

Wiele substancji jest bezpośrednio lub pośrednio zależnych podczas wchłaniania od obecności witamin B, co sprawia, że ich suplementacja nie przynosi poprawy, bo nie są przyswajane, tylko wydalane z nawiązką. Przykładem jest magnez – bez obecności witaminy B6 w odpowiedniej ilości nie wchłonie się, a zostanie wydalony z moczem. Przy dużym deficycie witamin B i dużej dawce przyjętego magnezu to wydalanie może być odczuwalne wieczorem jako napięcie, przyspieszone bicie serca, sztywnienie mięśni, szum w uszach, niepokój. Niektórzy ludzie interpretują to jako symptom uczulenia na magnez. Przy małej dawce i ukrytym deficycie witamin B proces wydalania magnezu może być nieodczuwalny, ale to nie znaczy, że nie zachodzi – po pewnym czasie na skutek ciągłego wydalania magnezu i dodatkowego zużycia witamin B pojawią się lub nasilą objawy ich deficytów – na co zazwyczaj reagujemy wzmożoną suplementacją…
W moim doświadczeniu suplementowanie magnezu przy deficycie witamin B – nawet z dodatkową ilością B6 – nie zdało egzaminu, wielokrotnie przynosząc paradoksalnie reakcje odwrotne od oczekiwanych. Podobnie zresztą jak próby suplementacji witamin D3 + K2, co mnie utwierdziło w przekonaniu, że inne witaminy i pierwiastki przyswajają się proporcjonalnie do ilości B – wszelkie próby obejścia tej zasady kończyły się zwiększeniem deficytu witamin B i nasileniem objawów (pogorszeniem samopoczucia, spadkiem energii, zwiększeniem problemów skórnych i trawiennych).

Kolejny we wspomnianym wyżej łańcuszku zależności jest wapń – nie przyswaja się bez magnezu, potrzebuje także witamin D i K, których metabolizm również zależy od B. Wyraźnie więc widać, że suplementowanie wapnia przy deficycie witamin B nie może się udać. Co gorsza, wapnia organizm nie wydala, jego nieprzyswojony nadmiar osadza się w naczyniach krwionośnych powodując miażdżycę.
Organizm pracuje optymalnie, kiedy ma odpowiednią ilość potrzebnych substancji w odpowiednich proporcjach. Oceniam zapotrzebowanie na witaminy B i C względem A, D, E, K na proporcję 80/20. To pokrywa się z naturalnym alkalicznym żywieniem, bo B i C występują głównie w produktach zasadotwórczych, a A, D, E, K potrzebują do wchłaniania tłuszczu. Jeśli następuje deficyt witamin B, to początkowo powstaje nierównowaga na korzyść zmagazynowanych witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, a następnie również ich niedobór proporcjonalnie do niedoboru B (żeby A, D, E, K się przyswoiły, potrzebny jest tłuszcz, który najpierw musi zostać strawiony przez B; metabolizm witamin rozpuszczalnych w tłuszczach zależy od witamin B ). Jeśli w takiej sytuacji suplementujemy witaminy rozpuszczalne w tłuszczach, jeszcze bardziej naruszamy te proporcje (coraz bardziej zużywamy B i magazynujemy A, D, E, K). Co więcej, betakaroten z jedzenia organizm może zatrzymać bez przetwarzania go w witaminę A (co powoduje widoczny efekt zażółcenia wnętrza dłoni i spodu stóp), natomiast witamina A z suplementów bezpośrednio obciąża wątrobę, bo w nadmiarze staje się toksyną, którą organizm musi zneutralizować z pomocą dodatkowych witamin B…

Preparaty wielowitaminowe też nie zdają tu egzaminu. Ilość B w nich zawarta jest znikoma w stosunku do potrzeb, a A, D, E, K magazynują się w nadmiarze.

Osobną grupą są takie substancje jak witamina C, probiotyki i preparaty stymulujące odporność. Suplementowanie ich nazywam czyszczeniem silnika w samochodzie pozbawionym benzyny. Nasilają one walkę z Candidą przy braku witamin B i substancji od nich zależnych koniecznych do neutralizacji toksyn tej kontratakujacej Candidy – czyli również w tej sytuacji długofalowo nie pomagają. Są sposoby, żeby organizm zmusić do ekstremalnego wysiłku i pokonania choroby, można uruchomić jego działanie w systemie awaryjnym, kiedy zastępuje jedne substancje innymi – ale doprowadza to do zużycia wszelkich zasobów organizmu i nie można oczekiwać, że bez specjalnego wsparcia ukierunkowanego na odbudowę tych zasobów będzie on potem funkcjonował optymalnie i sytuacja się nie powtórzy. Czy nie dlatego można człowieka naturalnymi metodami wyleczyć z nowotworu, a kiedy potem zazwyczaj następuje wznowa, to jego szanse spadają o połowę, a przy trzecim razie do zera?

To tylko kilka przykładów, ale wystarczy poczytać o szczegółach przyswajania się witamin i pierwiastków, o skomplikowanych zależnościach między nimi, synergistycznych i antagonistycznych, żeby zrozumieć, że jakakolwiek suplementacja przy deficycie witamin B niesie ze sobą większe ryzyko niż korzyści. Szczególnie w kontekście ostatniego raportu NIK, który alarmuje, że brak kontroli nad wprowadzaniem suplementów na polski rynek skutkuje niespełnianiem podstawowych norm bezpieczeństwa. Włos się na głowie jeży co możemy w nich znaleźć.

Jest jednak coś, co możemy zrobić dla wsparcia organizmu w likwidowaniu Candidy. Możemy usprawnić działanie układu pokarmowego za pomocą:
– enzymów zażywanych do posiłku (ale bez zawartości witamin A i D czy silnie alkalizującej chlorelli);
– herbatek ziołowych wspomagających trawienie po posiłkach;
– herbatek ziołowych wspomagających pracę nerek.

Trzeba je wprowadzać ostrożnie i powoli, systematycznie zwiększając częstość oraz ilość i siłę naparu, ponieważ zioła stymulują uwalnianie zgromadzonych w wątrobie i nerkach toksyn, co może spowodować silniejsze zakwaszenie organizmu. Warto zadbać o proporcjonalną stymulację narządów (silne oczyszczanie wątroby może przeciążyć nerki, silne oczyszczanie nerek może spowodować zapalenie pęcherza) i umiarkowany ruch, aktywujący układ limfatyczny, który pełni rolę ostatniego ogniwa ratującego organizm przed toksynami. Wspomagany w ten sposób organizm będzie pracował coraz sprawniej i efektywniej.