Posted in Jak to działa, POLSKI

Dlaczego przy dużym deficycie witamin B suplementacja innymi substancjami zazwyczaj szkodzi? 


Z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że suplementacja innych substancji niż witaminy B nie tylko nie przyspiesza zdrowienia, ale wręcz ten proces spowalnia i utrudnia. Dzieje się tak dlatego, że chociaż organizm może mieć wiele różnych deficytów, to droga do ich uzupełnienia prowadzi za pośrednictwem witamin B.
Innymi słowy, podchodząc do suplementacji obrazowo – jeśli mamy fabrykę butów i przez lata przysyłają nam do niej wyłącznie podeszwy i sznurówki, to albo uzupełnimy je taką samą ilością cholewek i tylko cholewek, albo butów z tego nie będzie.

Wiele substancji jest bezpośrednio lub pośrednio zależnych podczas wchłaniania od obecności witamin B, co sprawia, że ich suplementacja nie przynosi poprawy, bo nie są przyswajane, tylko wydalane z nawiązką. Przykładem jest magnez – bez obecności witaminy B6 w odpowiedniej ilości nie wchłonie się, a zostanie wydalony z moczem. Przy dużym deficycie witamin B i dużej dawce przyjętego magnezu to wydalanie może być odczuwalne wieczorem jako napięcie, przyspieszone bicie serca, sztywnienie mięśni, szum w uszach, niepokój. Niektórzy ludzie interpretują to jako symptom uczulenia na magnez. Przy małej dawce i ukrytym deficycie witamin B proces wydalania magnezu może być nieodczuwalny, ale to nie znaczy, że nie zachodzi – po pewnym czasie na skutek ciągłego wydalania magnezu i dodatkowego zużycia witamin B pojawią się lub nasilą objawy ich deficytów – na co zazwyczaj reagujemy wzmożoną suplementacją…
W moim doświadczeniu suplementowanie magnezu przy deficycie witamin B – nawet z dodatkową ilością B6 – nie zdało egzaminu, wielokrotnie przynosząc paradoksalnie reakcje odwrotne od oczekiwanych. Podobnie zresztą jak próby suplementacji witamin D3 + K2, co mnie utwierdziło w przekonaniu, że inne witaminy i pierwiastki przyswajają się proporcjonalnie do ilości B – wszelkie próby obejścia tej zasady kończyły się zwiększeniem deficytu witamin B i nasileniem objawów (pogorszeniem samopoczucia, spadkiem energii, zwiększeniem problemów skórnych i trawiennych).

Kolejny we wspomnianym wyżej łańcuszku zależności jest wapń – nie przyswaja się bez magnezu, potrzebuje także witamin D i K, których metabolizm również zależy od B. Wyraźnie więc widać, że suplementowanie wapnia przy deficycie witamin B nie może się udać. Co gorsza, wapnia organizm nie wydala, jego nieprzyswojony nadmiar osadza się w naczyniach krwionośnych powodując miażdżycę.
Organizm pracuje optymalnie, kiedy ma odpowiednią ilość potrzebnych substancji w odpowiednich proporcjach. Oceniam zapotrzebowanie na witaminy B i C względem A, D, E, K na proporcję 80/20. To pokrywa się z naturalnym alkalicznym żywieniem, bo B i C występują głównie w produktach zasadotwórczych, a A, D, E, K potrzebują do wchłaniania tłuszczu. Jeśli następuje deficyt witamin B, to początkowo powstaje nierównowaga na korzyść zmagazynowanych witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, a następnie również ich niedobór proporcjonalnie do niedoboru B (żeby A, D, E, K się przyswoiły, potrzebny jest tłuszcz, który najpierw musi zostać strawiony przez B; metabolizm witamin rozpuszczalnych w tłuszczach zależy od witamin B ). Jeśli w takiej sytuacji suplementujemy witaminy rozpuszczalne w tłuszczach, jeszcze bardziej naruszamy te proporcje (coraz bardziej zużywamy B i magazynujemy A, D, E, K). Co więcej, betakaroten z jedzenia organizm może zatrzymać bez przetwarzania go w witaminę A (co powoduje widoczny efekt zażółcenia wnętrza dłoni i spodu stóp), natomiast witamina A z suplementów bezpośrednio obciąża wątrobę, bo w nadmiarze staje się toksyną, którą organizm musi zneutralizować z pomocą dodatkowych witamin B…

Preparaty wielowitaminowe też nie zdają tu egzaminu. Ilość B w nich zawarta jest znikoma w stosunku do potrzeb, a A, D, E, K magazynują się w nadmiarze.

Osobną grupą są takie substancje jak witamina C, probiotyki i preparaty stymulujące odporność. Suplementowanie ich nazywam czyszczeniem silnika w samochodzie pozbawionym benzyny. Nasilają one walkę z Candidą przy braku witamin B i substancji od nich zależnych koniecznych do neutralizacji toksyn tej kontratakujacej Candidy – czyli również w tej sytuacji długofalowo nie pomagają. Są sposoby, żeby organizm zmusić do ekstremalnego wysiłku i pokonania choroby, można uruchomić jego działanie w systemie awaryjnym, kiedy zastępuje jedne substancje innymi – ale doprowadza to do zużycia wszelkich zasobów organizmu i nie można oczekiwać, że bez specjalnego wsparcia ukierunkowanego na odbudowę tych zasobów będzie on potem funkcjonował optymalnie i sytuacja się nie powtórzy. Czy nie dlatego można człowieka naturalnymi metodami wyleczyć z nowotworu, a kiedy potem zazwyczaj następuje wznowa, to jego szanse spadają o połowę, a przy trzecim razie do zera?

To tylko kilka przykładów, ale wystarczy poczytać o szczegółach przyswajania się witamin i pierwiastków, o skomplikowanych zależnościach między nimi, synergistycznych i antagonistycznych, żeby zrozumieć, że jakakolwiek suplementacja przy deficycie witamin B niesie ze sobą większe ryzyko niż korzyści. Szczególnie w kontekście ostatniego raportu NIK, który alarmuje, że brak kontroli nad wprowadzaniem suplementów na polski rynek skutkuje niespełnianiem podstawowych norm bezpieczeństwa. Włos się na głowie jeży co możemy w nich znaleźć.

Jest jednak coś, co możemy zrobić dla wsparcia organizmu w likwidowaniu Candidy. Możemy usprawnić działanie układu pokarmowego za pomocą:
– enzymów zażywanych do posiłku (ale bez zawartości witamin A i D czy silnie alkalizującej chlorelli);
– herbatek ziołowych wspomagających trawienie po posiłkach;
– herbatek ziołowych wspomagających pracę nerek.

Trzeba je wprowadzać ostrożnie i powoli, systematycznie zwiększając częstość oraz ilość i siłę naparu, ponieważ zioła stymulują uwalnianie zgromadzonych w wątrobie i nerkach toksyn, co może spowodować silniejsze zakwaszenie organizmu. Warto zadbać o proporcjonalną stymulację narządów (silne oczyszczanie wątroby może przeciążyć nerki, silne oczyszczanie nerek może spowodować zapalenie pęcherza) i umiarkowany ruch, aktywujący układ limfatyczny, który pełni rolę ostatniego ogniwa ratującego organizm przed toksynami. Wspomagany w ten sposób organizm będzie pracował coraz sprawniej i efektywniej.

Advertisements

Author:

I like to know WHY. It makes me a conscious creator of my life. Lubię rozumieć DLACZEGO. To sprawia, że mogę mieć wpływ na własne życie.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s