Posted in Jak to działa, POLSKI

Skąd bierze się deficyt witamin z grupy B?

Przede wszystkim z nienaturalnego jedzenia, stresu, zanieczyszczeń, używek, chemii. Wszystkiego tego pełno jest w cywilizowanym stylu życia.
Produkty natury są zaprogramowane tak, żeby odżywiać nas w sposób optymalny. Najwięcej witamin B w stosunku do pozostałych składników ma np. kasza jaglana, warzywa, komosa ryżowa, ryż pełnoziarnisty, owoce. Jedzenie takich produktów powoduje dostarczenie nadwyżki witamin B, która może być wtedy zużyta na inne cele lub oddana do miejsc, z których witaminy zostały wcześniej „pożyczone”.
Produkty człowieka działają odwrotnie: oczyszczona biała mąka jest oczyszczona również z witamin, co sprawia, że wszystkie wyroby z niej zrobione (pieczywo, wypieki, makaron, potrawy jak pierogi czy naleśniki) zużywają na swoje trawienie więcej witamin B niż ich dostarczają, więc deficyt robi się sam. Rekordzistą jest biały rafinowany cukier, który pochłania ogromne ilości witamin B, a nie oddaje ich wcale, dodatkowo żywiąc jeszcze wszelkie patogeny w organizmie – bakterie gnilne, grzyby, nowotwory. A trudno znaleźć na sklepowej półce coś, co go nie zawiera… Jest wszędzie, w niemal każdym przetworzonym produkcie. Drugą wszechobecną w przetworzonych produktach rzeczą jest chemia (konserwanty, polepszacze smaku, aromaty itp.), która musi zostać zneutralizowana przez wątrobę i również pochłania mnóstwo witamin B. I znowu – spróbujcie znaleźć produkt przetworzony w normalnym sklepie, który nie zawiera chemii…
Co gorsza, jest wiele produktów, które składają się głównie z cukru i chemii. Takim masowym mordercą witamin B jest np. popularna coca-cola. Wypicie 0,3l tego napoju blokuje przyswajanie wapnia i magnezu na kilkanaście godzin. Popularne w cywilizowanym stylu życia są także używki jak kawa, alkohol, papierosy, czy leki i narkotyki, a także stres, brak snu oraz zanieczyszczenia (powietrza, wody, gleby) – to one w ogromnym stopniu rabują organizm z witamin B i substancji od nich zależnych.
Jak widać, statystyczny cywilizowany człowiek wręcz musi mieć deficyt witamin B na jakimś poziomie. Jeśli deficyt pochodzi z bardzo cywilizowanego stylu życia, to oczywiste jest, że się stale pogłębia i nieuchronnie prowadzi do chorób. Wydawałoby się jednak, że jeśli pochodzi z chwilowego zwiększonego zużycia witamin B i substancji od nich zależnych (np. wskutek infekcji, zabiegu chirurgicznego, oczyszczania organizmu), zostanie później automatycznie szybko uzupełniony. Niestety nie zawsze tak się dzieje, bardzo często pozostajemy już na tym obniżonym poziomie, ponieważ dostarczamy tyle witamin B, ile potrzeba na bieżące potrzeby, ale za mało, żeby uzupełnić powstałe deficyty. Uzupełniałyby się naturalnie, gdybyśmy jedli wyłącznie naturalne produkty we właściwych proporcjach (około 70-80% roślin i 20-30% pozostałych). Produkty naturalne to takie, które stworzyła natura – owoce, warzywa, orzechy, nasiona, zioła. Są w nich takie proporcje witamin i pierwiastków, że nie trzeba się nad niczym zastanawiać, same o nas dbają, zapewniając potrzebną równowagę między witaminami, pierwiastkami i wszystkim, czego potrzebujemy. Ale my za naturalne uznajemy także produkty z surowców naturalnych, choć prawda jest taka, że ani chleb, nawet z najpełniejszego ziarna, ani czekolada, nawet gorzka, ani wytłoczone tłuszcze płynne, nawet najzdrowsze, nie występują w takiej postaci w naturze. Są produktami człowieka i mogą, tak jak i każdy suplement, ingerować w naturalną równowagę, zmieniając proporcje dostarczanych składników, a tym samym stając się nie budulcem, a obciążeniem dla organizmu Dodajmy na przykład do naturalnego produktu – np.warzywa – dodatkowy tłuszcz, np. oliwę. Do jej rozłożenia potrzebne są dodatkowe witaminy B, bo tłuszcz ich nie zawiera. W oliwkach, tworach natury, oprócz tłuszczu i witamin w nich rozpuszczalnych znajdują się witaminy B i C, natomiast w oliwie z oliwek produkowanej przez człowieka – już tylko witaminy A, D i E. Skąd mają się wziąć witaminy B do strawienia dodatkowego tłuszczu? Jeśli ich nie ma w wystarczającej ilości w innych składnikach posiłku, a organizm nie ma ich skąd „pożyczyć”, to tłuszcz zostaje zmagazynowany. Jeśli jemy w taki sposób, że podaż węglowodanów, tłuszczy lub białka przekracza podaż witamin B potrzebnych do ich strawienia i przyswojenia, to musimy tyć czy chorować. Organizm wydala to, co możliwe (i na ile potrafi, bo i tu witaminy B grają pierwszorzędną rolę), a resztę magazynuje – i zapasów, i toksyn.
Taka na przykład kwestia czekolady. Kakaowiec to ziarno stworzone przez naturę, bogactwo składników odżywczych, m.in.magnezu. Ale czekolada jest już produktem człowieka, bez wątpienia smacznym, tylko że tłuszcz i cukier w jej składzie absorbują witaminę B6 konieczną do przyswojenia magnezu. Dlatego twierdzenie, że jedzenie czekolady jest zdrowe, jest tym bardziej nieprawdziwe, im więcej czekolada zawiera cukru i tłuszczu, a mniej surowego kakao. Zdrowotność czekolady zależy też od stanu, w jakim jest delektujący się czekoladą organizm – im większy ma deficyt witamin B, tym mniejsza szansa, że jakikolwiek magnez z tej czekolady się przyswoi. Najprawdopodobniej zostanie wydalony, bo już samo strawienie czekolady w takim przypadku wymaga zaciągnięcia nowego kredytu witamin B, zrabowania ich z innych procesów (czego objawem może być np. wysypka – mówimy wtedy, że mamy uczulenie na czekoladę).
Oczywiście jeśli jemy dużo warzyw, kaszy jaglanej, pełnoziarnistego ryżu czy innych produktów bogatych w witaminy B, to tego opisanego wyżej procesu nie odczujemy, gdyż po strawieniu dostarczają one więcej witamin B niż zużywają w procesie trawienia się, inaczej nie bylibyśmy w stanie strawić np. mięsa. Ale jeśli jemy znacznie więcej tłuszczy (choćby tych zdrowych) czy mięsa niż warzyw, albo co gorsza nie jemy warzyw czy kasz wcale, za to jemy żywność przetworzoną pozbawioną witamin? Nasz organizm zostaje postawiony w sytuacji bez wyjścia – potrzebuje mnóstwa witamin B na samo trawienie tego, co jemy, a po strawieniu nie zwraca się nic; deficyt witamin i innych substancji, w których tworzeniu te witaminy biorą udział, stale się pogłębia, dosłownie z każdym posiłkiem.
Stąd biorą się tak popularne w dzisiejszych czasach problemy trawienne: wzdęcia, zaparcia, zgaga, niestrawności i nietolerancje: organizm sygnalizuje nam, że brakuje mu witamin biorących udział w metabolizowaniu tłuszczy, białek i węglowodanów. Najczęściej je lekceważymy, a są one wyraźną oznaką utraty równowagi przez organizm. Zapoczątkowuje to reakcję łańcuchową problemów: brak witamin B zmusza organizm do „oszczędzania” ich we wszystkich procesach, gdzie są potrzebne, przez co jego całościowe funkcjonowanie schodzi na coraz niższy poziom, a kiedy nie ma już na czym oszczędzać i skąd zabierać na bieżące potrzeby, zaczynają się stany zapalne, choroby narządowe i układowe.

Advertisements

Author:

I like to know WHY. It makes me a conscious creator of my life. Lubię rozumieć DLACZEGO. To sprawia, że mogę mieć wpływ na własne życie.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s